Dlaczego opłaca się oszczędzać energię?
Pomiędzy wizją budownictwa zeroenergetycznego, a marnotrawstwem energii w domach, w któ-rych mieszkamy jest ogromny obszar możliwych rozwiązań pośrednich, wśród których znajdują się rozwiązania ekonomicznie optymalne w obecnych warunkach rynkowych.
Obliczono, że to optimum, te najbardziej opłacalne rozwiązania wykraczają nawet poza obowiązujące wymagania prawne ochrony cieplnej budynków – opłaci się bardziej oszczędzać energię niż tego wymaga prawo budowlane. Można powiedzieć, że przepisy nie dotrzymują kroku cenom energii. Bo przecież to właśnie wysokie ceny energii najskuteczniej ‘zachęcają’ do jej oszczędzania. Im wyższe ceny energii tym mocniejsze jest ekonomiczne wymuszenie oszczędzania energii i efektywnego jej wykorzystywania. Przy szybko rosnących cenach energii, krótkowzrocznością jest budowanie domów o rocznym zapotrzebowaniu na ciepło większym od 50 kWh/m2.
Dobra izolacja budynku umożliwia osiągnięcie samowystarczalności energetycznej i klimatycznej neutralności. Z budownictwa pasywnego możemy łatwo przejść do budownictwa zeroenergetycznego. Wystarczy zamontować 20 m2 paneli fotowoltaicznych na dachu.
Gdybyśmy chcieli osiągnąć neutralność energetyczną przy słabo izolowanym budynku trzeba by tych paneli zainstalować ponad 10 razy więcej! To się nie opłaca, opłaca się izolować i oszczędzać energię gdzie tylko można
Ekonomicznie „rozsądna” inwestycja to taka, która zwraca się w akceptowalnie krótkim okresie czasu. Istnieje taka prawidłowość, że bogaty może dłużej poczekać na zwrot pieniędzy z inwestycji niż biedny.
W Polsce, kraju jednym z biedniejszych w UE większość inwestorów oczekuje stosunkowo szybkiego zwrotu nakładów inwestycyjnych. W szczególności dotyczy to inwestorów indywidualnych, niebiznesowych. Inwestor indywidualny, jest gotów wydać dodatkowe pieniądze na poprawę efektywności energetycznej ogrzewania, jeśli zwrócą mu się one poprzez mniejsze rachunki za energię w okresie maksimum 4-10 lat. Dłużej czekać nie chce prawie nikt. To drakońskie kryterium polskiego inwestora wyklucza z realizacji wiele efektywnych ekonomicznie przedsięwzięć, ale o nieco dłuższym okresie zwrotu nakładów.
Z kolei część tych rozsądnych inwestycji, które nie zostały odrzucone w wyniku zastosowania kryterium długości okresu zwrotu nakładów, nie doczekuje się realizacji w skutek przyczyny zasadniczej – braku pieniędzy. Odsetek tych „szczęśliwych” inwestycji, które spełniły kryterium oczekiwanego okresu zwrotu nakładów i trafiły na „wypłacalnego” inwestora jest raczej niewielki. Ale to znaczy, że wiele jest „czekających” inwestycji, których realizację można spowodować. Niestety na ogół oznacza to, że państwo musi je po prostu po części zafundować inwestorowi.
Decyzja inwestycyjna to bardzo złożony proces. Podejmowana jest z punktu widzenia wielu kryteriów: lokalizacja (dostęp do komunikacji i infrastruktury typu szkoła, handel, tereny zielone), komfort/prestiż, atrakcyjność rynkowa, bezpieczeństwo, niskie koszty eksploatacji, obciążenie środowiska. Istotny też jest cel inwestowania. Inaczej podchodzi się na ogół jeśli buduje się dom lub kupuje mieszkanie dla siebie, a inaczej jak na wynajem.
